Horror rocznika 2004!!! Po ponad 1,5 roku porażka wisiała w powietrzu!!!

Horror rocznika 2004!!! Po ponad 1,5 roku porażka wisiała w powietrzu!!!

Rocznik 2004 przyzwyczaił nas w tym sezonie tylko do zwycięstw. 14 meczów i 14 zwycięstw. Dziś nasza ekipa grała mecz z Chrobrym Poznań jedną z najbardziej walecznych drużyn w lidze. Mecze z Chrobrym są dla naszej ekipy i dla naszego klubu nietypowe. To pewnego rodzaju wewnętrzne pojedynki – nieobliczalne, związane z pochodzeniem części zawodników oraz naszego trenera. Niby tylko piłka, zwykły mecz, ale coś jeszcze...

 

MKS zaczął mecz tak jak tego oczekiwaliśmy i już w pierwszej minucie po dopełnieniu formalności przez naszego kapitana Mateusza Kapturzaka prowadziliśmy 1:0. Kilkanaście minut później było 2:0 po strzale Kuby Rejniaka. Nasi grali tak jak trzeba, ale nie było trzeciej bramki. Mnóstwo zmarnowanych bardzo dobrych okazji. Skuteczność była bardzo zła. I nagle błąd naszego bramkarza i było 2:1. To była 7 stracona bramka w tym sezonie. Bramka stracona tuz przed przerwą. Co dalej??? Chaos na boisku. Nerwowość wkradła się w szeregi  naszej ekipy. Mecz był pełen walki, ale żadna z drużyn nie wymieniła nawet trzech podań. Obie drużyny podporządkowały się do jednego... Walka... Przemysław próbował strzelić kolejną bramkę, ale nic nie chciało wpaść. Chrobry bronił się, i próbował wyprowadzać kontry. I nagle kolejny błąd w obronie i remis!!!!! Zawodnicy Chrobrego wyczuli że zranili bestie. Nasi chłopacy ostro ruszyli i chcieli za wszelką cenę strzelić bramkę, a ta jak zaczarowana, nic nie chciało wpaść. Chrobry gra na czas bo remis jest dla nich pewnego rodzaju zwycięstwem, a odebranie pierwszych punktów liderowi, wielkim sukcesem. Została końcówka meczu a tu nagle zawodnicy Chrobrego znów zadają cios, który powoduje że nasi zawodnicy są na kolanach... To się naprawdę nie dzieje... Coś co nie powinno się stać, stało się i kolejne zwycięstwo naszej ekipy wymyka się z rąk. Wiara zanika, ale do gwizdka sędziego pozostało dosłownie jeszcze kilka minut. Na dwie minuty do końca regulaminowego czasu gry, kolejna akcja Przemysława. Można by zapytać która to już z rzędu... i Jest!!!!! Bramkę życia strzela Jakub Kasprzak. Jest REMIS!!! Mecz trwa i sędzia krzyczy „Doliczam dwie minuty!!!”. Gramy i kolejne nasze akcje.... i kiedy sędzia spogląda na zegarek pozwala wybić naszym zawodnikom aut metr od narożnika boiska. To ostatnia akcja meczu. Inteligentne wybicie autu Kacpra Szymańskiego w plecy kolegi z zespołu pozwoliło mu w tej samej sekundzie dośrodkować piłkę w pole karne.... Zamieszanie.... I GOOOOLLLL!!!!! na 4:3 dla MKS Przemysław!!! Strzelcem bramki Eryk Słomiński. Sędzia gwiżdże... Koniec meczu !!! Chrobry na kolanach...

 

Mecz horror wygrany przez MKS Przemysław, passa zwycięstw trwa. Gratulacje dla obu ekip. Dla Chrobrego, który może nie miał zbyt wiele akcji, ale wykorzystał te które miał i na pewno napsuł krwi liderowi. Nasza ekipa przeważała, ale była nieskuteczna. W tym tygodniu na stadionach światowych widzieliśmy chyba wszystko. Może nasi chłopcy rocznika 2004 chcieli pokazać że umieją grać jak Tottenham.

 

BRAWO MKS PRZEMYSŁAW!!!